YOLO, no to w wolnym i polskim tłumaczeniu znaczy, żyj chwilą, korzystaj z życia, żyjesz tylko raz ogólnie. Taka moja interpretacja i fakultet z angielskiego. No wszystko ładnie, pięknie, fajnie powiedziane, fajnie napisane ale na tym się kończy. My tacy młodzi, to podobno korzystamy z życia, PODOBNO, w każdym razie powinniśmy. Ja dziś do swoich kochanych chemików, biologów, historyków itd, etc. Popatrzyłam tak dziś na moich ukochanych i jedynych w swoim rodzaju przyjaciół i doszłam do wniosku, że Ci bliscy memu sercu ludzie, oddali całe swe życie nauce. Ja nie mówię, że to źle. Nie, ależ skąd. Ja też siedzę nad książkami zdecydowanie więcej, i powiem Wam, że historia wcale nie jest łatwa. A wos i arkusze maturalne z wosu też do rozrywki nie należą, no ale można wyjść z założenia, że jak ja na humanie to nic nie muszę robić. Wkurza mnie to czasem trochę, takie podejście, no ale ja nie o tym chciałam.
Jak my mamy korzystać z życia jak te najlepsze lata naszego życia spędzamy nad książkami. Prosty przykład, próbowałam ostatnio namówić kogoś żeby chodził ze mną na karate. Treningi 3 razy w tygodniu po 1,5h. NIKT, po prostu NIKT, oprócz Olki, u której mam dług wdzięczności. Nie mowie że wszyscy (falcia pozdrawiam) ale wiekszość nie chciała się zgodzić bo LEKCJE, SPRAWDZIANY, ogólnie mówiąc szkoła. I nie, ja nie hejtuje, bo rozumiem, też będzie mi to bardzo trudno pogodzić, ale chodzi mi właśnie o to, że z tylu rzeczy musimy rezygnować, tylu rzeczy zwyczajnie w świecie nie spróbujemy, czasem z braku czasu a czasem przez wewnętrzne zahamowania. To też jest chore. Bo nie robimy wielu rzeczy zwyczajnie przez strach co powiedzą inni, lub z obawy, że się skompromitujemy. Rozumiem takich ludzi ale nie wiem co można zrobić, żeby przekonać ich, że to świat jest dla nich, że nalezy z tego korzystać, że po to tu jesteśmy. Whatever, wszystko i tak sprowadza się do lekcji, do chemii, matmy, histy, fizy, polaka. Bo jak jesteś uczniem, to właśnie tą rolę społeczną musisz spełniać najlepiej i ona musi stać na szczycie.
i na koniec taka dygresja : KAŻDY CHEMIK, MA SWOJE ZASADY (czy jakoś tak). W każdym razie, pozdrawiam wszystkich moich kochanych chemików. I pamiętajcie, że zasady są po to, żeby je zobojętniać. BUZIACZKI
