poniedziałek, 19 sierpnia 2013

7 dni z życia studenta czyli Gdańsk z zupełnie innej perspektywy.






Życie studenta jest bardzo męczące, zapewniam ja siostra studenta u którego spędziłam tydzień wakacji nad morzem. Jeśli wydaje się Wam, że znacie Gdańsk bo obejrzeliście kilka zdjęć na necie albo w jakimś przewodniku to OCH NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Do tej pory Gdańsk kojarzył mi się z morzem. I właściwie na tym kończyły się moje skojarzenia. Ten tydzień zmienił całkowicie moje podejście do tego miasta. Pierwsze dwa dni spędziłyśmy z Moniką na buszowaniu po galeriach, szczerze Wam powiem, że Bałtycka rządzi. To nic, że trzeba jechać jakieś pół godziny od osiedla na którym mieszka Krzysiek. Opłacało się! Z tego co pamiętam byłyśmy tam kilka razy i za każdym razem odkrywałyśmy nowe sklepy- fenomen.
 No ale po kolei. Mieszkanie po studencku rozjebało mnie całkowicie. Mieszkanie, nie powiem przypadło mi do gustu, oprócz paru małych detali. Zatkany zlew w kuchni, który magicznie sam się naprawiał, połączenie kuchni z salonem którą oddzielał jedynie kolor ścian bo zbyt drogie byłyby same ściany. Brak patelni (tu warto wspomnieć, że Krzysiek był już bardzo bliski jej kupna lecz później wykalkulował, że niesie to za sobą dalsze koszty czyli np, kupno oleju), fenomenem był także żyrandol  który mieścił 6 żarówek, ale były włożone tylko dwie w tym tylko jedna działała. G E N I U S Z  Jedyne urządzenia, które tam działały to piekarnik, odkurzacz i wiatrak. Ważnym elementem jeśli chodzi o wystrój była kolekcja butelek po piwie. Było ich mnóstwo każdego gatunku.
 Niesamowici są także ludzie w tym cudownym mieście. Pomijając już chodzenie w sandałach i skarpetach to poznałam kobietę, która jadła batona Pawełka i zagryzała bułką. Do tej pory nie potrafię tego ogarnąć. Jak będziecie już w Gdańsku to pamiętajcie, że z Pętli dostaniecie się wszędzie, nawet na koniec świata. Nie da się ukryć, że były to cudowne wakacje, nawet biorąc pod uwagę Starówkę i to jak się na niej zgubiłyśmy i chciało się nam płakać bo wszędzie było pełno ludzi i nowych straganów a wyjście ukradli niemcy, których było tam mnóstwo. Wieża widokowa została jedynie wspomnieniem ale za to znalazłyśmy Neptuna.
Muszę jeszcze poruszyć pewną kwestię. Otóż! W Gdańsku są najprzystojniejsi chłopcy ever. Nie skłamię jeśli powiem, że zakochałam się co najmniej kilkadziesiąt razy, w kolesiach na deskach, bmx'ach w fulach, snapach czy chujwiejeszczeczym. Są cudowni, nawet w środku nocy gdy wyjrzałyśmy za okno oni tam byli :o. (Macie zdjęcie jednego z nich, wprawdzie tyłem ale tylko na tyle zdążyłam).

Ogólnie tam wszyscy biegają. Nieważne czy to młody, stary, gruby, chudy. KAZDY BIEGA. Raz spacerowałyśmy wokół stawku i biegała taka kobieta, i nagle znikła. Monika doszła do wniosku, że po prostu umarła z przemęczenia.  A skoro już mowa o stawku. Spotkałyśmy uroczego Szymonka, który nie pamiętał ile ma lat, nie wiedział co to rodzeństwo, ma dwie siostry - jedną starszą a drugą najstarszą, który myślał, że śpimy w pociągu bo nim przyjechałyśmy i według którego wyglądam jak kolega jego siostry.
Warto też wspomnieć o naszej wyprawie na basen. Przejechałyśmy kilkadziesiat kilometrów żeby znaleźć się w jakimś cudownym malowniczym osiedlu, chodziłyśmy z pół godziny szukając basenu aż w końcu postanowiłyśmy po prostu kogoś zapytać. Tym kimś byli najprzystojniejsi chłopcy których tam spotkałyśmy. ASIA W AKCJI I ZNAMY JUZ DROGE NA BASEN, szkoda tylko, że był zamknięty. W akcie desperacji, wróciłyśmy do chłopaków siedzących na orliku.
Ludzie tam są ogólnie bardzo mili, młody chłopak prowadzący samochód  jakiś ekspersowych przesyłek uśmiechał się do nas tak serdecznie, że prawie przejechał na czerwonym.
Chciałam też zaznaczyć, że jesteśmy mistrzyniami w orientacji w terenie bo po kilku dniach pomagałyśmy ludziom trafić na bramę wyżyną czy do centrum. FAK JE
A ZAPOMNIAŁABYM. Nigdy za żadne skarby nie idźcie na kawe do  Starbucks no chyba, że macie ogrom hajsu i chcecie go wydać. My prowadzone ogromną ochotą napicia się kawy poszłyśmy do tej cudownej kawiarni i..
sami zobaczcie:


Ogólnie tydzień był cudowny a Krzysiek okazał się najlepszym bratem na świecie.

niedziela, 11 sierpnia 2013

soł tru

Niby dorośli a jednak idioci.
Wracając ze sklepu byłam świadkiem jak mały pięcioletni chłopczyk, stał na ulicy i płakał. Zapytałam go co się stało, jednak nie chciał mi powiedzieć. Na szczęście znałam chłopca i wiedziałam gdzie mieszka. Zaproponowałam, że odprowadzę go do domu, nie wyraził szczególnej chęci ale też nie zaprzeczył, więc uznałam, to za pozwolenie. Chłopiec nie odzywał się przez całą drogę, kiedy doszliśmy na podwórko maluch pobiegł do domu. Na podwórku stał jego tata, a kiedy zwróciłam uwagę, że może powinien poświęcać więcej uwagi swemu synowi, zarzucił mi, że jestem chamska, bezczelna i źle wychowana. Odpowiedziałam, że ja przynajmniej w wieku pięciu lat nie stałam na środku ulicy i nie płakałam podczas gdy moi rodzice nie wiedzieli co się ze mną dzieje. Wyszłam. Nie chciałam prowadzić z tym człowiekiem dalszej rozmowy bo jedyne na co miałam ochotę to powiedzieć mu o tym jakim beznadziejnym jest ojcem. Jakim człowiekiem trzeba być,  żeby zostawiać na pastwę losu takich małych człowiekczków? Bierze mnie nerwica jak pomyślę, że ten wiecznie na fazie 'tatuś' zabiera dzieciństwo dla tego chłopca.
Po co tacy ludzie podejmują się opieki nad dziećmi? Przecież to nie trzyma się logicznej całości. Dla tych dzieci byłoby o niebo lepiej w jakimś domu dziecka, gdzie przynajmniej ktoś dbały o ich bezpieczeństwo. Ludzie, którzy krzywdzą małe dzieci nie mają u mnie za grosz szacunku. Nigdy ich nie zrozumiem i chyba nie chcę wchodzić w ich psychikę bo boję się, co mogłabym tam zobaczyć.
Co ważniejszego może być od tego małego człowieczka, w którego żyłach płynie nasza krew i który zawdzięcza nam życie? Co do cholery może być ważniejszego od jego szczęścia i przepełnionych radością oczu? Co może być ważniejsze od jego pierwszych kroków i słów?
Jakim trzeba być idiotą by odebrać dziecku radość życia i przede wszystkim dzieciństwo.

 TAKIM LUDZIOM MÓWIMY STANOWCZE NIE, przecież kochamy dzieci.


a teraz ogłoszenie parafialne. Otóż, wyjeżdżam i będę tu dopiero za tydzień. ALE Z BONUSEM
będzie filmik, prosto z Gdańska!
 do zobaczenia młodzi, piękni, niewyspani.

wtorek, 6 sierpnia 2013

tolerancja





Tolerancja. Niestety dla wielu Polaków jest to obcy termin. Nie chcę podporządkowywać wszystkich temu stwierdzeniu, ale jak inaczej można myśleć o takim państwie, skoro były prezydent, działacz związkowy, współzałożyciel "Solidarności" na pytanie co sądzi o homoseksualistach odpowiada, że powinni zajmować oni ostatnie miejsca a nawet znajdować się za murem. (KLIK) Oczywiście większość ludzi uważa się za tolerancyjnych, teoretycznie może tak jest ale gdy pada pytanie czy ta sama osoba byłaby w stanie zaakceptować homoseksualistę w rodzinie, odpowiedź jest negatywna. Dlaczego tak uczepiłam się tych homoseksualistów? MAM LEKKIEGO FIOŁA NA TYM PUNKCIE. Nie mogę znieść kiedy ktoś ewidentnie tępi tych ludzi. Nie wymagam, żebyście się z nimi przyjaźnili czy nawiązywali bliższe kontakty czy SAMI STAWALI SIĘ HOMOSEKSUALISTAMI,  wymagam jednie tego byście odnaleźli w sobie jakieś kawałki tolerancji i przestali zachowywać się jak zacofańce z epoki kamienia. Szanuję zdanie swoich rozmówców, i mimo, że zawsze dochodzi do kłótni staram się do samego końca nie wyjść z równowagi no ale czasem jest to po prostu niemożliwe. Najlepszym przykładem na to jest pewna sytuacja, gdy siedziałam u swojej przyjaciółki (miśka) i przyjechali do cioci i wujka ich znajomi. Był to chyba okres tych burzliwych dyskusji o legalizacji związków partnerskich. Siedziałam obok i oglądałam telewizje,  no ale jak pewien PAN zaczął mówić, że homoseksualistów powinni wykluczyć ze społeczeństwa nie wytrzymałam i doprowadziłam do tego, że zrezygnowani pojechali do domu.
Homoseksualiści też są ludźmi  ja wiem, że dla Was to jest szok, cieszę się że mogę Was w tym uświadomić ALE TAK WŁAŚNIE JEST. To nie jest ich wina, że szczęście potrafią odnaleźć jedynie u boku człowieka tej samej płci. Czy to ma przesądzić o tym, że stają się oni wyrzutkami społeczeństwa? Czy naprawdę mamy prawo odsuwać ich na margines społeczeństwa? Czy MY jako CHRZEŚCIJANIE, mamy prawo do tego by osądzać tych ludzi i mówić, że nie zasługują oni nie tylko na niebo ale też na piekło? Jakimi jesteśmy ludźmi skoro nie potrafimy zaakceptować drugiego człowieka takim jakim jest bez potrzeby zmieniania go na swoje potrzeby? To chore, i może czas otworzyć nie tylko oczy ale też serca na innych ludzi?
O dobre są też te kwestie "CZY JEST PAN TOLERANCYJNY WOBEC HOMOSEKSUALISTÓW?"
" TAK OCZYWIŚCIE ALE NIECH TEGO NIE AFISZUJĄ I POWSTRZYMAJĄ SIĘ OD PUBLICZNEGO OKAZYWANIA MIŁOŚCI" no kurwa  to moja ulubiona wypowiedź. Ta sama kwestia może tyczyć się też heteroseksualistów. Dobrze, cudownie że jesteśmy tacy świetni ale może sie z tym nie afiszujmy? Nie całujmy się na ławkach w parku jakbyśmy  chcieli wylizać wnętrzności naszego partnera, może nie łapmy się za rękę podczas spaceru bo gorszymy tym społeczeństwo. Własnie na tym polega problem, że w świecie heteroseksualistów miłość jest darem a w świecie homoseksualistów przekleństwem.
DLATEGO APELUJĘ MŁODZI PIĘKNI NIEWYSPANI, dajmy przykład innym  i bądźmy tolerancyjni wobec wszystkich ludzi bo każdy człowiek na to zasługuje. 

niedziela, 4 sierpnia 2013

Dzieciństwo vs dorosłość

Każdy z nas ma w sobie małe dziecko. I wcale nie chodzi tu o to, że każdy z nas jest w ciąży. To byłby absurd i dość dziwna sytuacja. Na całym świecie zabrakłoby ogórków kiszonych( bo chyba każda kobieta w ciąży ma na to ochotę). No ale ciąża to oddzielny temat który się tu zapewne jeszcze pojawi (tak tak pojawi, wiem szok). Chodzi mi ogólnie  o pewną ważną i istotną rzecz. Denerwują mnie ludzi, którzy są poważni niezależnie od sytuacji i nawet gdyby stali na środku cyrku a wokół skakały małpki z bananami w zębach oni stoją jak na pogrzebie. Mogłabym takich ludzi hejtować w nieskończoność i jeszcze dłużej. Rozumiem, że są sytuacje kiedy ta powaga jest serio wymagana, ale chyba w życiu codziennym nikt nie jest zmuszony do wytwarzania wokół siebie takiej atmosfery, że można podciąć sobie żyły samym powietrzem.
Powaga jest przereklamowana tak jak dorosłość. Nie chcę być dorosła i nigdy taka nie będę. Zawsze moja buzia będzie cieszyła się jak głupia na widok kolorowych lampek choinkowych, zawsze będę wypatrywała pierwszej gwiazdki. Już do końca swojego życia będę oglądała bajki i spała z miskiem kiedy mam na to ochotę. Po co dorastać skoro ten świat dorosłych wcale nie jest lepszy od świata dzieci? Po co żyć tak jak oni w ciągłym zakłamaniu, nie jeść słodyczy w obawie o idealną figurę, po co żyć tak jak nigdy nie chcieliśmy?
ALE, odmawianie sobie dorosłości nie oznacza życie w zupełnym braku odpowiedzialności (żem zrymowała),  czasem dzieci są rozsądniejsze od dorosłych. To takie troche smutne, że już w wieku nastu lat, większość uważa się za dorosłych na tyle by wejść do tego obłudnego świata i nigdy już z niego nie wyjść. Po co Wam to, pytam PO CO?
Ogólnie chodzi o to, że dorosłość wcale nie jest taka super jak się Wam wydaje. Dlatego mam dla Was radę moi kochani MŁODZI PIĘKNI NIEWYSPANI , pozostańcie dzieciakami jak najdłużej możecie bo tylko to nas może uratować.


uśmiechnijcie się do mnie

ps. filmik trochę nie wypalił, ale obiecuję, że już niebawem się pojawi.

czwartek, 1 sierpnia 2013

nimfomani

Cześć!

Nie kupujcie tego swoim dzieciom, młodszemu rodzeństwu, przyjaciołom czy Bóg wie jeszcze komu. Nie powielajcie błędu mojej mamy, która  prowadzona  myślą, że jest to druga część książki "50 twarzy Greya" zakupiła mi to coś i wbiegła do mojego pokoju z radosnym uśmiechem i zakupem w ręku. Nazwałabym to chętnie książką, ale w moim mniemaniu książka jako artefakt powinna zawierać jakieś sensowne treści a to naprawdę nie ma ich w sobie nawet krzty. Dobrze, ja rozumiem, że 50 twarzy Greya wcale nie jest lepsze, ba! Może nawet jeszcze bardziej denne ale to przynajmniej było pierwsze a chłam o pieprzeniu się wychodzący seriami zaraz po Grey'u rzuca mnie na kolana swoją beznadziejnością. Jestem w stanie zrozumieć wszystko, jestem nawet skłonna powiedzieć, że mimo swojej beznadziejności i płytkości książka "50 twarzy Greya" jak najbardziej mi się podobała. I nie wstydzę się tego.Mimo, że pewna polonistka stwierdziła, że jest to książka dla zdesperowanych gospodyń domowych.  Przeczytałam uwierzcie mi wieeele wartościowych książek poczynając od Krzyżaków (pominęłam w swej karierze jedynie W pustyni i w puszczy no ale nie wytrzymałam jak przerzuciłam na dwusetną stronę żeby zobaczyć jak toczy się akcja a oni nadal szli, no kurwa ile można? Trochę ze mnie hipokrytka bo w Grey'u na którąkolwiek stronę byś nie przewrócił oni cały czas uprawiają seks, no ale dobra). Wracając do tematu, przeczytałam bardzo wiele książek i z ręką na sercu przyznaję, że Grey był najpłytszy ale nie skłamię też mówiąc, że jest to jedna z moim ulubionych książek. No i teraz powstaje pytanie, czy to oznacza, że ja także jestem płytka? OTÓŻ NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Zresztą musicie przeczytać (w sensie Greya nie ten chłam na zdjęciu) to wtedy zrozumiecie o czym mówię. Albo nie zrozumiecie i weźmiecie mnie za zboczoną desperatkę, za którą uchodzę w bliskim gronie. ( Tak sobie teraz myślę, że to smutne)
Kończąc, tak w temacie jeśli ktoś byłby zainteresowany kupnem książki (niech Wam już będzie) ze zdjęcia to zapraszam na priv gadu: 419755
Sprzedawca, ze mnie marny tak sobie myślę po przeczytaniu tej notki i cudownej recenzji, którą wystawiłam (jeśli można to tak profesjonalnie nazwać) aczkolwiek ja bardzo chętnie to komuś opchnę. 
Nie polecam ale sprzedam bardzo chętnie. 
(chyba budzi się we mnie mały hejter)

 Dobra a teraz mogę się Wam pochwalić moimi nowymi włosami, właściwie efekty nie są powalające na kolana ale wszystko da się naprawić! Moja pierwsza reakcja przy suszeniu włosów była dość zabawna- dla kogoś stojącego z boku. Ja mało co nie płakałam.  

i pozdrawiam wszystkich MŁODYCH, PIĘKNYCH, NIEWYSPANYCH.
Postaram się, żeby naszym kolejnym spotkaniem był filmik. 

mroczna Aśka pozdrawia