Dziś będzie o internecie. Czyli o tym, dzięki czemu mogę do Was dotrzeć ze swoimi myślami. Podobno jesteśmy dziećmi internetu (nie w tym sensie co myślicie, nie nie). Pokrótce chodzi o to, że nie potrafimy wyobrazić sobie życia bez internetu. Wyobrażenie dorosłych jest takie, że zamykamy się w czterech ścianach z komputerem, internetem, bez potrzeby jedzenia, picia i tym podobnych czynników wpływających na jakość naszego życia. Dorośli myślą także, że jeśli ktoś przerwie nam dostęp do internetu to wpadniemy w szał a jeśli brak dostępu do sieci trwać będzie na przykład kilka dni, wpadniemy w psychozę i będziemy wyrywać sobie włosy z głowy. Irytuje mnie trochę takie podejście. To wcale nie jest tak. Internet stał się dobrem społecznym. Korzystamy z niego w celach naukowych ( TAK, SERIO WTEDY GDY MÓWIĘ, ŻE ODRABIAM LEKCJE I JEST MI POTRZEBNY DO TEGO INTERNET TO TAK WŁAŚNIE JEST), informacyjnych, ale nie ukrywajmy też rekreacyjnych. A może nawet przede wszystkim. Ale na dobrą sprawę dlaczego mielibyśmy z tego rezygnować? Tak jak na przykład dorośli częściej oglądają telewizję czy na takiej podstawie mogę stwierdzić, że są oni uzależnieni od programów telewizyjnych i wykreować w głowie wizję opętanego człowieka, który całe swoje życie poświęcił telewizji? To absurd. To prawda, przyznaję są wyjątki od reguły. Czyli ludzie, którzy bez internetu nie wyobrażają sobie życia. Grają dniami i nocami w lola czy csa i nawet nie śpią. Nie śmiejcie się, mój brat gdy był w wieku gimnazjalnym był fanatykiem gry zwanej "TIBIA", rodzice szli na noc do pracy, czyli wychodzili oboje około godziny 21-22, on siedział od tej godziny do 6 nad ranem aż nie usłyszał na podjeździe samochodu rodziców. Ale level wbity był? był.
Internet czasem negatywnie wpływa na nasze życie. Przyznaję. Często jesteśmy świadkami znęcania się nad innymi ludźmi i tym podobnych sytuacji ale czy takie incydenty nie mają miejsca w życiu realnym?
Poruszę też temat związków przez internet.
(OCH ASIA HIPOKRYTKO). Spotyka się dwóch ludzi. "chłopak i dziewczyna" na jakimś portalu społecznościowym, komunikatorze itp. W internecie jesteśmy zupełnie inni, otwarci, przebojowi, nie boimy się nowych relacji. A wszystko to dlatego, że wystarczy wyłączyć komputer by odciąć się od poznanego człowieka. Duży wpływ ma też fakt,że jesteśmy anonimowi. Nikt nie zna naszej tożsamości a my możemy wykreować ją na swoje własne wyobrażenie. Stajemy się zupełnie innym człowiekiem, takim jakim chcielibyśmy byś a nie takim jakim jesteśmy. Zaczyna się miłość i nocne rozmowy. Ufasz komuś kogo nigdy nie widziałeś i do kogo nigdy nie mogłeś się przytulić. To trochę chore ale jakże prawdziwe. Czy można zakochać się przez internet? Ja, z autopsji mogę Wam powiedzieć, że można. Według niektórych ludzi to nierealne, też tak myślałam. Słyszałam też wersję, że wszystko co w internecie nie jest prawdziwe i chyba trochę się z tym zgadzam. Ale dzięki takiemu związkowi możemy się dowartościować, "pobyć w towarzystwie" osoby dla której jesteśmy idealni chociaż ona tak naprawdę nas nie zna. Bo nie zna. Bądźmy szczerzy. Najgorsza jest ta ciągła niepewność, strach bo przecież wszystko może skończyć się w kilka sekund. Związek przez internet to ciągły strach, paniczny strach i mnóstwo kłamstw. Bo zdjęcia które ktos Ci wysyła wcale nie musza być jego. BA! One w 80% wcale nie są jego. Ale kiedy już w to wejdziesz, bardzo trudno jest się od tego uwolnić. Naprawdę. Słowo harcerza
Inna kwestią internetową jest fejsbók. I się zaczyna lawa hejtów. Nieważne co gdzie kiedy z kim o której godzinie w jakim celu wszystko musi być na fejsie. Przykład: ostatnio weszłam na fejsa i jedna z moich znajomych dodała post : SUPER ZABAWA, ŚWIETNIE SIĘ BAWIMY. MELANŻ Z MOIMI <3 i znaczniki do 20 osób czyli wszystkich gości na tym ostrym melanżu (tak obstawiam). No i PO CO ja się pytam PO CO ona to pisała? Nie, nie próbujcie odpowiadać. To pytanie retoryczne.
Albo opisy na gadu "dziś moim kofanym <3" A NO skoro już o 'kofaniu'.
STATUSY NA FEJSIE. To jest dopiero powód do radości. Można hejtować w nieskończoność. OKEJ ja rozumiem. Masz chłopaka, chcesz się pochwalić ustaw ten status dzieciaku nikt Ci nie szkoduje ale nie zmieniaj go co dwa dni przy okazji każdej kłótni. I się wtedy robi impreza "w związku" i lawa komentarzy : GRATULUJE KOCHANA, SZCZĘŚCIA. Po dwóch dniach "status z związku na wolny" i lawa komentarzy part2 : 'NIUŃKA CO SIĘ STAŁO? :(' i odpowiedź właścicielki konta: ' I DOBRZE, BYŁ SKURWIELEM' nawet nie wiecie jak kocham takie akcje.
Dobre jest też zawieranie związków na fejsie albo gadu. CHCESZ ZE MNĄ CHODZIĆ? i życie staje się prostsze. Po co umawiać się na spotkania, fatygować jak można załatwić to siedząc wygodnie w fotelu. To też jest dobre. Ale czekajcie bo teraz moje ulubione.
No już jest ten związek no i pro, super się układa. Aż nagle któregoś dnia dostajesz wiadomość "ej słuchaj ja to wszystko przemyślałam, nie chcę z Tobą być, to nie ma przyszłości, będziesz ze mną nieszcześliwy itp..." czyli rozumiecie zerwanie związku przez internet. Ale najlepsze następuje za jakieś 5 minut, kiedy okazuje się, że Twoja już ex, usunęła Cię ze znajomych na fejsie. Tak kochany, wtedy to już definitywny koniec. Nie ma powrotu.
Mówię Wam, ubaw jakich mało. Między innymi dlatego kocham internet.
Reasumując internet jak najbardziej tak, lecz z umiarem.
 |
| PARODIA ŚWIDRA |
 |
| JA I MOJA RANA PO PROSTOWNICY JOŁ! |
więc do następnego razu w tym naszym internetowym świecie kochani !