Nie kupujcie tego swoim dzieciom, młodszemu rodzeństwu, przyjaciołom czy Bóg wie jeszcze komu. Nie powielajcie błędu mojej mamy, która prowadzona myślą, że jest to druga część książki "50 twarzy Greya" zakupiła mi to coś i wbiegła do mojego pokoju z radosnym uśmiechem i zakupem w ręku. Nazwałabym to chętnie książką, ale w moim mniemaniu książka jako artefakt powinna zawierać jakieś sensowne treści a to naprawdę nie ma ich w sobie nawet krzty. Dobrze, ja rozumiem, że 50 twarzy Greya wcale nie jest lepsze, ba! Może nawet jeszcze bardziej denne ale to przynajmniej było pierwsze a chłam o pieprzeniu się wychodzący seriami zaraz po Grey'u rzuca mnie na kolana swoją beznadziejnością. Jestem w stanie zrozumieć wszystko, jestem nawet skłonna powiedzieć, że mimo swojej beznadziejności i płytkości książka "50 twarzy Greya" jak najbardziej mi się podobała. I nie wstydzę się tego.Mimo, że pewna polonistka stwierdziła, że jest to książka dla zdesperowanych gospodyń domowych. Przeczytałam uwierzcie mi wieeele wartościowych książek poczynając od Krzyżaków (pominęłam w swej karierze jedynie W pustyni i w puszczy no ale nie wytrzymałam jak przerzuciłam na dwusetną stronę żeby zobaczyć jak toczy się akcja a oni nadal szli, no kurwa ile można? Trochę ze mnie hipokrytka bo w Grey'u na którąkolwiek stronę byś nie przewrócił oni cały czas uprawiają seks, no ale dobra). Wracając do tematu, przeczytałam bardzo wiele książek i z ręką na sercu przyznaję, że Grey był najpłytszy ale nie skłamię też mówiąc, że jest to jedna z moim ulubionych książek. No i teraz powstaje pytanie, czy to oznacza, że ja także jestem płytka? OTÓŻ NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Zresztą musicie przeczytać (w sensie Greya nie ten chłam na zdjęciu) to wtedy zrozumiecie o czym mówię. Albo nie zrozumiecie i weźmiecie mnie za zboczoną desperatkę, za którą uchodzę w bliskim gronie. ( Tak sobie teraz myślę, że to smutne)
Kończąc, tak w temacie jeśli ktoś byłby zainteresowany kupnem książki (niech Wam już będzie) ze zdjęcia to zapraszam na priv gadu: 419755
Sprzedawca, ze mnie marny tak sobie myślę po przeczytaniu tej notki i cudownej recenzji, którą wystawiłam (jeśli można to tak profesjonalnie nazwać) aczkolwiek ja bardzo chętnie to komuś opchnę.
Nie polecam ale sprzedam bardzo chętnie.
(chyba budzi się we mnie mały hejter)
Dobra a teraz mogę się Wam pochwalić moimi nowymi włosami, właściwie efekty nie są powalające na kolana ale wszystko da się naprawić! Moja pierwsza reakcja przy suszeniu włosów była dość zabawna- dla kogoś stojącego z boku. Ja mało co nie płakałam.
Postaram się, żeby naszym kolejnym spotkaniem był filmik.
mroczna Aśka pozdrawia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz