niedziela, 1 września 2013

Wakacje 2013, to koniec

Ja wiem, że wszędzie bombardują Was hasłami typu JUTRO DO SZKOŁY, KONIEC WAKACJI a wy siedzie przed kompem z taką miną (klik). Rozumiem Was jak nikt inny kochani, ale jest to tak popularny temat, że i my go poruszmy. Dobra, 2 miesiące wstawania w porze obiadowej nadeszły końca. Statystycznie o tej porze o której wstawali niektórzy z nas, będziemy kończyli 5 lub 6 lekcję (czyli niektórzy będą wracali do domu, POZDRAWIAM WSZYSTKIE TRZECIE KLASY OGÓLNIAKA W GWO) Czas się z tym pogodzić, wypadałoby już nastawić się psychicznie na wstawanie z samego rana, w moim przypadku o jakiejś 6:30 (jebać prostowanie włosów) i wychodzenie z domu bez znaczenia jaka pogoda rządzi na zewnątrz. Dobra, grrr przeszedł mnie dreszcz jak pomyślałam sobie o zimie i zapieprzaniu na przystanek.
Wakacje jak wakacje, szału nie ma, staniki nie latają. Stojąc na akademii kończącej rok szkolny doszłam do wniosku, że będą beznadziejne i takie też trochę były. Miałam biegać- nie biegałam. Miałam uczyć się francuskiego- czegoś tam się nauczyłam ale widownia robi :hahaha:. Miałam ogarnąć gitarę - znów widownia. Miałyśmy z moniką rozpocząć vloga- sami wiecie jak wyszło. Ogólnie stałam się takim mega leniem, że przeszłam wszystkie granice ludzkiego lenistwa. Przez dwa miesiące jak usłyszałam tylko, że ktoś krzyczy 'Aśka..' nie musiał kończyć bo ja w ataku furii, że ktoś będzie coś ode mnie chciał rzucałam tym co miałam pod ręką. Zrobiłam się też strasznie wredna, czyli reasumując, te wakacje wcale nie wpłynęły na mnie dobrze. Na odstresowanie pojechałam z moniką do gdańska o czym wiecie (notka niżej) nie będę się na ten temat dłużej rozwodzić bo wyczerpałam już temat. Na początku wakacji wbiły Katowice (bracia cioteczni Moniki) no i nie powiem, było dobrze. Rowery, wycieczki, dens na środku drogi i takie tam było ok. Mariusz stał się moim ulubionym klaunem bo nie musiał nic mówić, żebym wybuchała śmiechem. Zaplanowaliśmy z Moniką i Mariuszem, że będziemy razem mieszkać na studiach. Ja z mariuszem akurat będziemy studiowali po pięc lat. On weterynarz ja prawnik <cwaniak> a moniczka nasz geograf 3 lata ale z nami zostanie na foreva. NIE POZNAŁAM NIKOGO CIEKAWEGO, nikogo. To takie strasznie smutne bo zawsze kogoś poznawałam i coś sie działo, tym razem nikt nie porwał mnie w wir szaleństwa. Kursowałam między domem numer1 a domem numer2 (czyt. monika) i tak zleciała mi spora część wakacji. A skoro już mówimy o kursowaniu i monice to ciapa zdała prawko. A ILE JA MUSIAŁAM SIĘ NASŁUCHAĆ (o kurwa, tak sobie teraz pomyślałam, że jak będzie pisała maturę to zwariujemy obydwie)
Obeszło się bez rodzinnych wycieczek rowerami. Chociaż nie, jedna się zdarzyła. Asia i ponad 60 kilometrów- m i s t r z o s t w o. Gdzieś tam wplątało się generalne sprzątanie domu (olaboga jak ja wytrzymałam wtedy do tej pory nie mogę tego ogarnąć). A no i pomalowałam włosy, w końcu. To akurat nie wiem czy najlepsza decyzja jaką podjęłam no ale trudno, zdarza się i tak.  Warto też wspomnieć, że jako cudowna niania opiekowałam się filipem i wiem wszystko o metinie, paście do zębów ze spidermenem i o treningach na warmii.Byłam cudowną nianią (samoocena +100). Odbyłam parę imprez i jest ok
A no i jeszcze trochę chorowałam, odwodniłam się, wiłam się z bólu brzucha i tak te mi zleciało kilka dni. No i teraz to pytanie ważne, które zadają mi wszyscy : ASIA CHCE CI SIE DO SZKOŁY? Odpowiem na nie, może nie z przyjemnością ale odpowiem. Jak każdemu chyba, chce  mi się trochę do szkoły. Nie jakoś specjalnie bardzo czy coś ale trochę tak. Może nie do samej szkoły co do ludzi na przykład z klasy. Trochę mi się chce do komentarzy Olki, śmiechu Kamila, mądrości Świdra i do matmy z Falą i do Cebeli mi się chce i do uciekania z lekcji i do wypadów z moniką po szkole i ogólnie tak jakoś. O nauce staram się nie myśleć bo boję się, że wykorzystam otwarte okno w pokoiku. Plusem wakacji jest kilka kg w dół na mojej wadze. (mam nadzieję, że to ja schudłam a nie ona się zepsuła)
 I to chyba tyle. Teraz czeka nas 10 miesięcy nauki, narzekania, wkurzania się ale przyznajmy, że trochę chce się nam do szkoły.
Więc pamiętajcie moi młodzi piękni niewyspani, że tak czy tak musimy to przeżyć, więc skoro musimy to może zróbmy to z uśmiechem?
 trzymam za Was wszystkich kciuki i mam nadzieję, że Wy trzymacie za mnie.
Do następnego!

kontrast?

winda ok


FILIP RZĄDZI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz